Szkodliwy dla zdrowia?
Pan Ken S. (czy mogę podać Pana nazwisko?) jest bogatym człowiekiem. Uczy się języka polskiego dla przyjemności. Często jeździ do Polski, gdzie prowadzi interesy i uczy kendo. Jego żona prowadzi w Machida (czy to jeszcze Tokio, czy już osobne miasto?) uroczy sklepik z polskimi bibelotami, który nazywa się Wisteria. Najczęstsze zdania Pana Kena w języku polskim to Nic nie rozumiem! i Język polski jest bardzo trudny. Choć robi jeszcze sporo błędów gramatycznych, porozumiewa się w języku polskim bardzo dobrze, o czym przekonałem się niejednokrotnie w czasie zajęć i przy okazji licznych spotkań mniej oficjalnych.
W maju poprosiłem studentów o napisanie po polsku jakiegoś japońskiego dowcipu. Było to naprawdę trudne zadanie, bo liczne dowcipy oparte są na grach słownych i niełatwo je oddać w obcym języku. Pan Ken napisał tekst bardzo odmienny od tekstów innych uczestników zajęć. Przytaczam w całości:
ŻART
- Miałem dużo pieniędzy w Polsce, ale zawsze byłem strasznie głodny. Dlatego, że nie mogłem zamówić potrawy po polsku. Czy ja jestem bogaty?
- W Polsce psy dobrze rozumieją język polski. Myślę, że ja jestem poniżej piesów w Polsce.
- Kiedy Meiko-chan jadłem czarną jagodę w Polsce, bolał jej brzuch. Kiedy ja uczyłem się języka polskiego w Polsce, bolała mnie głowa. Polskie czarne jagody i język polski są szkodliwe dla zdrowia.









fajny wpis znalazlam!!pamietam dobrze te jego dowcipy…ale pan KEN SUZUKI jest zabawny:)
uwielbiam go:)))))
MEJKO powiedział 13-04-2007 @ 19:17
O jaki ten świat mały
Pan Suzuki był u mnie w mieście i nawet zrobił pokaz Kendo, a ja zostałam mu przedstawiona. Szkoda tylko, że nie udało się nam bliżej poznać… Może kiedyś indziej, skoro ten świat taki mały.
willow powiedział 22-06-2007 @ 15:10
Rzeczywiście Willow, świat jest mały..:) Pan Suzuki budzi respekt bo nauczenie się takiego języka jak polski to wyzwanie dla Azjaty, nie wspominając o jego zdolnościach w Kendo
Pamietne “kłądziemy sie na bziuchu” było urocze.. xD Abayo! (jap. ‘nara’)
Hania
Strange powiedział 22-06-2007 @ 15:24