Pępek świata

Przedstawiciele nacji blisko- i dalekowschodnich buntują się przeciwko europocentrycznemu orientalizmowi. To zrozumiałe. Dlaczego Japończyk czy Chińczyk miałby określać położenie swojego kraju w kategoriach europejskich (Daleki Wschód) albo lokować Syrię na Bliskim Wschodzie, skoro jest ona względem Japonii, Chin i Korei położna na Zachodzie. Zjawisko to nazywa się geografią mentalną (mental geography), najpewniej za głośną i tłumaczoną także na język polski książką Edwarda Saida „Orientalizm”.

Nieporozumienie związane z tym pojęciem polega na tym, że niektórzy sądzą, iż mental geography jest wytworem europejskim, narzędziem europejskiej (i amerykańskiej) dominacji w świecie. Nic podobnego. Nieraz zdarzało mi się słyszeć od moich studentów: jadę do Europy, na wakacjach byłam w Europie. Odruchowo buntuję się przeciwko takim zdaniom. Przecież Europa nie jest, przynajmniej dla mnie, jakąś jednością. Nawet w skład UE wchodzą państwa, które tak znacznie się od siebie pod każdym względem różnią, że w mojej głowie, w mojej wyobraźni istnieje jedynie Europa geograficzna. Do Europy pojmowanej jako UE jeszcze nie przywykłem i nie wiem, czy mam na to ochotę. W tym przypadku moja geografia mentalna wchodzi z konflikt z japońska geografią mentalną. Wacław Sieroszewski, którego już tu kilka dni temu wspominałem, w szkicu „Kawałek Japonii” tak ją scharakteryzował na początku XX w.:

W ogóle Japończycy znają tylko „polityczne” narodowości oraz najbliższych sąsiadów. Wszystkie narody romańskie: Włochów, Hiszpanów, Rumunów, Portugalczyków uważają za Francuzów; Szwedów, Duńczyków, Szwajcarów – za Niemców; wszystkich Słowian – za Rosjan. Ale jednocześnie rozróżniają Amerykanów od Anglików oraz wiedzą coś niecoś o Holendrach, ponieważ ci w dawnych czasach uważani byli za wasalów Japonii i na tej wyłącznie zasadzie dopuszczani do handlu z Japończykami. […] Spotykałem wprawdzie wykształconych Japończyków, którzy wiedzieli cokolwiek z historii o Polsce, lecz takich było bardzo mało. Nie istniejemy w wyobraźni tego ludu […]

Dodajmy, że nazwa Nippon (日本) też tu przynależy. Japonia jest Krajem Wschodzącego Słońca jedynie z punktu widzenia Chińczyków.

Wydaje mi się, że każdy człowiek, każda kultura ma swój punkt odniesienia, swój pępek świata. I niech tak zostanie. W rozmowach z przedstawicielami odmiennych narodów warto jednak o tym pamiętać. Unikniemy niepotrzebnych zgrzytów.

~ - autor: Henryk Duda w dniu 16-08-2006.

Dodaj komentarz