Dildo

Nie słyszałem o dildo aż do przyjazdu do Japonii. I pewnie bym z tą niewiedzą wrócił „na ojczyzny łono”, gdybym nie podczytywał internetowej wersji miesięcznika Charaktery. Przytaczam poniżej stosowny (?) fragment z artykułu Kazimierza Szczerby „Ja z mną”.

Jeśli ktoś interesuje się Japonią, nie musi całego tekstu czytać, bo nic więcej w nim o Japonii nie ma. Kto ma ochotę na XXX też nie ma w tym artykule czego szukać.

Autoerotyzm zwany bywa z łaciny masturbacją (od „drażnić”) lub ipsacją (od „sam, we własnej osobie”), po staropolsku samieństwem, czy też – co brzmi już groźnie – samogwałtem. W niektórych kulturach autoerotyzm jest całkowicie akceptowany, a nawet zalecany jako forma treningu przystosowującego do dojrzałego życia seksualnego. Na przykład dla większości Japonek tego rodzaju techniki seksualne są czymś naturalnym: otwarcie o tym rozmawiają, a w łazienkach, bez skrępowania, trzymają w widocznych miejscach dildo, czyli atrapę członka.

Zagadnąłem raz jedną zaprzyjaźnioną Japonkę, czy ma swoje dildo. Do dzisiaj patrzy na mnie z byka!

Czy Wielce Czcigodny Autor zechciałby wskazać, skąd ma takie wiadomości? Jeśli ktoś z czytelników (są tacy?) ma w tej materii jakieś wiarygodne informacje, proszę o kontakt. Dziękuję z góry. A na razie wstawiam tę zapiskę do kategorii Kurioza.

~ - autor: Henryk Duda w dniu 17-08-2006.

Dodaj komentarz