Kasia Kowalska

Samotna w wielkim mieściePłytę „Samotna w wielkim mieście” nagrała w Tokio. W wywiadzie dla „Tele Rzeczpospolitej” z września 2004 r. powiedziała:

„Jestem wciąż pod ogromnym wrażeniem filmu „Między słowami” Sophii Cappoli”.

Przytaczam poniżej fragmenty tego wywiadu, bo po pierwsze dowodzą niezbicie, że nie zawsze podróże kształcą, po drugie zaś pokazują, jaki jest poziom mediów, które same siebie nazywają „opiniotwórczymi”.

Rz. Chciała pani jechać do kraju, w którym jesteśmy kompletnie niezrozumiani?

To prawda, że nie ma szans na żaden kontakt. Japończykom się wydaje, że mówią po angielsku, ale trudno ich zrozumieć. Kiedy na lotnisku chciałam się dowiedzieć, z którego terminalu odlatuje mój samolot, sześciu pracowników obsługi nie było w stanie mi pomóc. Bez tłumacza nie ma szans na znalezienie odpowiedniej toalety. Z „robaczków” nic się nie da wyczytać, a napisy anglojęzyczne są rzadkością.

Następnie nasza globtroterka przechodzi do spraw kulinarnych.

Dlatego wchodziłam tylko do tych restauracji, gdzie było obrazkowe menu. Nawet osoby, które potrafią zjeść wszystko, poddawały się na widok robali i dziwnych smaków. Ja po kilku dniach mogłam jeść tylko banany i zupę jarzynową.

Pani Kasiu, daję słowo, że mieszkam tu już dwa lata i żadnych robaków nigdy w japońskim menu spotkałem. Smaki i owszem, odmienne od naszych, czasem dziwne, ale po kilku próbach nie można bez nich żyć. Czy Pani aby nie pomyliły się kraje? „Robaczków” (znaków kanji) używa się także w Chinach i Korei. Ale czy tam się robaki jada? Niestety, nie wiem.

Na koniec jeszcze jeden smaczny (!) kąsek:

Wychodząc na ulicę, pytałam „o co tu chodzi?”. Wyglądała ja wesołe miasteczko. Ludzka masa przypominała tłum wychodzący z koncertów Michaela Jacksona. Poczucie obciachu tam nie istnieje. Królują ostre kolory, kicz. W ten sposób młodzież odreagowuje stres w szkole. Większość wygląda jak skrzyżowanie Pokemona z punkiem i heavymetalowcem. Można sobie założyć na głowę uszy królika, przypiąć świński ogon i nikt nie zwróci uwagi.

Cóż, każdy widzi to, co chce widzieć.

Ten wywiad dowodzi jeszcze jednego – fachowcy od śpiewania nie powinni za dużo mówić. Tak będzie lepiej i dla nich i dla nas.

About these ads

~ - autor: Henryk Duda w dniu 17-08-2006.

Odpowiedzi: 2 to “Kasia Kowalska”

  1. Naubliżałem Kasi Kowalskiej z powodu robaków. A tu H. Morimoto, jeden z moich byłych studentów, donosi mi, że coś jednak jest na rzeczy. Japończycy jedzą „robaki”. Biorę to słowo w cudzysłów, bo nie wiem, czy szarańczę można zaliczyć do robaków (myślę tylko o języku potocznym). Z pewnością natomiast szarańcza należy do owodów. Najbliższym jej krewniakiem w Polsce jest pasikonik. Niemniej jednak, w restauracjach japońskich nie zdarzyło mi się spotkać ani szarańczy, ani innych owadów. Ciekawskich odsyłam do stron internetowych, niestety, tylko po japońsku. Szukaj: イナゴの佃煮. Smacznego!

  2. Ach joj…:) Takie wypowiedzi, jak Kasi ubliżają inteligencji naszego, przynajmniej statystycznie, mądrego narodu… :/ Najbardziej zbulwersowało mnie stwierdzenie, że piosenkarka nie mogła znaleźć właściwej toalety oraz dogadać się z Japończykami na lotnisku. Ja byłam w Japonii w wieku 13-stu lat i nie miałam z tym problemu :p Chociaż niechęć do japońskiego jedzenia mogę jeszcze zrozumieć, bo sama sushi nie polubiłam :D A co do strojów japońskiej młodzieży, to ja sama wolałabym, żeby to u nas nikt nie zwracał uwagi na uszy królika, które ktoś założył na głowę…

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: