Śmieci

Czystość tokijskich ulic od razu zwróciła moją uwagę. Na ulicach nie walają się papiery i puszki, a właściciele psów grzecznie sprzatają po swoich pupilach. Czysto jest nawet w Shinjuku czy Shibuya, gdzie tłok jest zawsze taki, jakby właśnie skończył się ważny mecz piłkarski.

W Japonii jest czysto z dwu powodów:

  1. Tu się sprząta. Jest dokładnie tak, jak wiek temu pisał Wacław Sieroszewski:

    […] czystość panuje wszędzie wzorowa; nawet w ubogich zaułkach, gdzie ciasnota i zajęcie bardzo utrudniają ludności schludność, nie widziałem nigdzie tego obrzydliwego europejskiego brudu, który narasta bez przeszkody warstwami w ciągu całych lat. Tu miotła i woda wciąż są w robocie, nie zaś sakramentalnie raz na dzień […] Japończycy organicznie nie znoszą śmieci.

    Widok sprzątacza, który na stacji metro myje poręcze ruchomych schodów nie należy do rzadkości.

  2. Tu się nie śmieci w miejscach publicznych. Puszek i opakowań nie rzuca się na ulicy, nie zostawia w środkach komunikacji. Każdy zabiera je z sobą.

Inny problem to segregacja śmieci. Z początku trudno się przyzwyczaić, nauczyć, co należy do której kategorii. Zasady segregacji moga się zmieniać w zależności od maista i dzielncy, bo stosuje się tutaj różne technologie utylizacji. Najtrudniej oddzielić rzeczy palne od niepalnych. W mojej dzielnicy plastikowe opakowania nie są palne, a odpady kuchenne są jak najbardziej. Osobna sprawa to dostosowanie rytmu wynoszenia śmieci do godzin odbioru. W wielu miejscach nie można śmieci po prostu wyrzucić na śmietnik. Trzeba to zrobić w ustalonym dniu i godzinie. Ma to swoje racjonalne uzasadnienie, bo liczne tu miejskie kruki szybko zaczynają rozwłóczyć śmieci po okolicy, a latem odpady organiczne zaczynają potwornie szybko śmierdzieć.

Dostosowałem się do tych zwyczajów dość szybko, głównie dlatego, że od początku widziałem, jak Japończycy starannie segregują śmieci. Nic tak nie mobilizuje jak delikatny społeczny przymus.

Za wyrzucanie większych rzeczy, takich jak rower, telewizor etc. trzeba płacić osobno. W tym celu kupuje się w lokalnym sklepie specjalną naklejkę. Wpisuje się na niej nazwisko właściciela danej rzeczy nakleja i dopiero wtedy wynosi do śmietnika. To działa. Ale realistycznie podchodząc do sprawy wiem, że w Polsce się nie sprawdzi. Ludzie, dlaczego?

~ - autor: Henryk Duda w dniu 3-09-2006.

Jedna odpowiedź to “Śmieci”

  1. ta czystość ma też inne oddziaływanie na pewno bo – gdy widzisz czyściutką ulicę to jakoś tak głupio rzucić bezmyślnie papierek gdzie popadnie

Dodaj komentarz