Jak zostałem bandytem?

Pisałem już o tym, jak zostałem dżentelmenem. Dziś o tym, jak zostałem bandytem. Bandytem to błędna forma narzędnika (powinno być – jak wszyscy wiemy – bandytą). Jeden z wielu typowych błędów gramatycznych, które popełniają cudzoziemcy. No, ale przecież nie o końcówce teraz myślę, a o zajęciach, na których Pani Tamara powiedziała do mnie w najmniej nieoczekiwanej sytuacji:

– Bo Pan jest bandytem!

Gdyby Tamara O. nie pojechała na roczne studia do Polski, byłaby już na czwartym roku i powoli przymierzała się do pisania pracy dyplomowej, która jest czymś więcej niż nasz licencjat, ale jeszcze nie tym, czym jest nasze magisterium. Mniejsza zresztą o nazwy. Na szczęście dla niej, gdy wróci, mnie już tu nie będzie, bo raczej za mną nie przepadała, choć lubiła się ze mną poprzekomarzać (czasownik dla cudzoziemców!).

Z dobrego, myślę, że artystycznego, domu, raczej bogata, dostała swoje niecodzienne w Japonii imię Tamara, bo rodzice chcieli – jak mi powiedziała – by została kobieta światową. I z pewnością zachowywała się jak kobieta światowa. Mój ulubiony Lublin nie przypadł jej do gustu, bo prowincjonalny. No, ale kiedy się ze szkoły języka polskiego w Lublinie jedzie prosto do Paryża, to czemuż się dziwić.

Na jednych zajęciach zwróciłem studentom uwagę na słowo wapniak. O ile zrozumienie, kto to jest wapniak sprawiło im pewien kłopot, to z zapamiętaniem wapniaka na dłużej kłopotu już nie było. Szczególnie upodobała sobie to słowo Pani Tamara. Nazwywała mnie w ten sposób zawsze, gdy powiedziałem na zajęciach coś, co nie było akurat modne albo – jak mówią modnie – na topie. I tak zostałem wapniakiem. Zaczęły się wakacje.

A po wakacjach kłopoty z przypomnieniem sobie, jak powiedzieć po polsku najprostsze zdanie. I to wtedy właśnie usłyszałem owo, bo pan jest wapniakiem. Zgłupiałem na chwilę, bo odzywka nie pasowała do kontekstu. I olśnienie, nie bandytem, a wapniakiem.

U źródeł tego skojarzenia – szukam teraz naukowego wyjaśnienia – mogą leżeć kłopoty z odróżnieniem polskiego w (jak w wyrazie woda) od b (jak w wyrazie baba), które mają Japończycy uczący się języka polskiego. A pewnie jest wiele lepszych wyjaśnień.

Czy to nie urocze, bandyta-sensei?

~ przez Henryk Duda w dniu 5-09-2006.

Jedna odpowiedź to “Jak zostałem bandytem?”

  1. Napisałem, że Pani Tamara za mną nie przepadała. Takie miałem wrażenie rok temu, przed jej wyjazdem do Polski. Może niesłusznie. Ale com napisał, napisałem. Niespodziewanie dla mnie spotkaliśmy się na kolacji pożegnalnej – wyjeżdżam z Japonii za trzy dni! W pamiątkowym albumie napisała:

    Pamiętam, że Pana zajęcia były super! Na pewno spotkamy się jeszcze raz! Tamara.

    Oczywiście, bardzo lubię się z Panią przekomarzać!

Napisz odpowiedź